Ogłoszenie wyników konkursu ANSIN x LGS

Dziękujemy za wszystkie zgłoszenia i inspirujące odpowiedzi na pytanie konkursowe:
Jakiego ubrania z szafy nigdy byś się nie pozbyła i dlaczego?
Czytanie Waszych historii i odkrywanie różnych sposobów patrzenia na modę było dla nas ogromną przyjemnością. Ze zwyciężczyniami skontaktujemy się drogą mailową.

Zwycięskie odpowiedzi

I miejsce - Samira
"Nigdy nie pozbyłabym się skórzanego płaszcza od mojej cioci. To nie jest zwykły płaszcz — to prawdziwa legenda rodzinnej szafy. Ciocia przekazała mi go z miną kogoś, kto wręcza artefakt o wielkiej mocy, i chyba miała rację, bo za każdym razem, gdy go zakładam, czuję się jak bohaterka filmu z lat 90. Ten płaszcz ma w sobie coś, czego nie da się kupić: historię, charakter i odrobinę ciocinej energii, która sprawia, że nagle mam więcej odwagi, stylu i… trochę więcej tupetu.Przetrwał już wszystkie sezony, wszystkie kaprysy mody i prawdopodobnie przeżyje też mnie — dlatego z pewnością zostanie w mojej szafie na zawsze."

II miejsce - Justyna
"Zdecydowanie mam taką rzecz! Jest ze mną od momentu, kiedy dopiero zaczynałam swoją przygodę z buszowaniem w lumpeksach. Trzymam ją w szafie cały rok — w zimie grzeje i ratuje, kiedy kompletnie nie wiem, w co się ubrać, a latem jest idealna na chłodne wieczory. Mam do niej ogromny sentyment, bo przechodziła ze mną różne etapy: najpierw była rzeczą do szkoły, później stała się sweterkiem „na ogniska”, a potem z ogromnym sentymentem i dumą nosiłam ją do biura. Gdy na nią patrzę, robi mi się ciepło na serduchu i jestem dumna, że przeszła ze mną tyle sytuacji — i pewnie jeszcze co najmniej drugie tyle przed nami! A bohaterem jest… mój czarny, kaszmirowy, 10-letni sweterek z lumpeksu <3"

III miejsce - Żaneta
"Nigdy nie pozbyłabym się mojej klasycznej czarnej marynarki. Jest ze mną od momentu otwarcia mojego "mini" salonu. Nakładam ją w te najtrudniejsze dni- kiedy tworzę piekne rzęsy, pije zimną kawę, a potem biegnę po mojego synka do przedszkola. To trochę jakby mój "płaszcz" superbohaterki. :)"

Wyróżnienia

Oliwka - "Nigdy nie pozbylabym sie i nie pozbede sukni slubnej mojej babci... Zawsze jak babcia mnie odwiedza opowiada mi te sama historie od ich poznania sie do cudownego slubu wbrew wszystkim w okol:)"

Ania - "Oczywiście, że jest to T-shirt. Dlaczego? Ponieważ jest kotwicą mojego stylu, nienaruszalną strefą komfortu i cichym manifestem pewności siebie. To dusza mojej garderoby, która łączy wszystkie inne elementy z szafy. Bez T-shrtu moja szafa byłaby tylko muzeum ładnych, ale nie pasujących do siebie rzeczy."

Aleksandra - "Mojej sukienki, w której byłam na studniówce. Mojego męża poznałam zapraszając go jako osobę towarzyszącą na studniówkę, co było całkowitym przekroczeniem wszystkich moich stref komfortu. Do dziś jestem zdziwiona że się na to pozwalam i odważyłam, bo oprócz przeczucia że jest intrygującym człowiekiem nie znaliśmy się prawie wcale. Byliśmy tylko znajomymi ze szkoły, którzy nawet że sobą za bardzo nie rozmawiali. A teraz rozmawiamy codziennie i tak od 27 lat już. O dziwo sukienka nadal jest na mnie dobra, ale już nie w moim klimacie."

Natalia - "Nigdy nie zrezygnowałabym ze swojej dżinsowej kurtki. To mój prywatny „szef szafy” – ogarnia każdą stylizację lepiej niż wszystkie trendy razem wzięte. Latem tańczy z lekką, kwiecistą sukienką i trampkami, robiąc z prostego wyjścia na lody coś, co wygląda jak kadr z lookbooka.
Zimą ląduje na grubej bluzie, pod płaszczem, z wielkim szalikiem – i nagle zwykłe „idę po kawę” zamienia się w mały street style. To ubranie, które łączy moje wszystkie wersje: tę w sukience, tę w dresie, tę w szpilkach i tę w sneakersach. Kiedy stoję przed szafą z klasycznym „nie mam się w co ubrać”, zawsze kończę w tej kurtce –
i zawsze wyglądam „jak ja”, tylko w trochę lepszej wersji. Trendy wchodzą i wychodzą, kolejne rzeczy pojawiają się i znikają, a ona ma w mojej szafie stały etat. Z niej nie zrezygnowałabym nigdy."

Anita - "BIAŁA KOSZULA!!! Jak dla mnie to królowa wśród ubrań. Uwielbiam ją za to, że w zależności od tego z czym ją skompnuję, mogę w tak prosty sposób lawirować między elegancją a totalnym luzem. Mogę nałożyć ją na ważną rozmowę i czuć się w niej bardzo profesjonalnie i z klasą a innym razem nałożyć na plaże albo do pracy w ogrodzie."

Agnieszka - "Z mojej szafy mogłabym wyrzucić naprawdę wiele ale jest jedna rzecz, której nie oddałabym za żadne skarby świata — moje ukochane dżinsy. Leżą idealnie. Nie pytają, ile było ciasta na święta, nie krępują, gdy świat domaga się energii, i zawsze jakoś magicznie sprawiają, że czuję się sobą. Z nimi przeszłam już wszystko — pierwszy koncert, spotkania te pierwsze 😜niejedną „katastrofę” modową, z której tylko one potrafiły mnie uratować. To nie są zwykłe spodnie. To jak najlepszy przyjaciel -zawsze pod ręką, zawsze wyrozumiały, zawsze pasujący do nastroju. Gdyby mogły mówić, pewnie śmiałyby się ze mną z dawnych zdjęć i przypominały, że najważniejsze w modzie to czuć się dobrze we własnej skórze… i w dobrze skrojonych dżinsach😂😅😊"

Paulina - "Nigdy nie pozbyłabym się dobrych jeansow. Sprawiaja, że każdego dnia mogę czuć się wyjątkowa. Kiedy trzeba klasycznie i elgancko, a kiedy mogę pozwolić sobie na wiecej luzu to na sportowo.
Pasuja na każdą okazje. Obecnie jestem w ciąży i jeszcze bardziej doceniam to jak kobieta dobrze czuje się i wygląda w ulubionych jeansach, gdyż mam przerwę w ich noszeniu i bardzo mi ich brakuje."

Dorota - "Za żadne skarby nie pozbyłabym się swojej skórzanej ramoneski kupionej za grosze w lumpeksie. Jestem w stanie ubrać ją do wszystkiego i na każdą okazję a sama kurtka zwiedziła ze mną pół świata"

Justyna - "Ukochany sweter, który babcia zrobiła dla mnie na szydelku, kiedy byłam nastolatka. Babci od wielu lat nie ma wśrod nas, ale za każdym razem kiedy zakładam ten sweterek czuje, że jest blisko mnie."

Patrycja - "Podobno jest wiele rzeczy, które stylowa kobieta musi mieć w szafie. Możliwe, że to prawda, niemniej ja uważam, że wystarczy JEDNA. Dobra na "nie mam co na siebie włożyć" w poniedziałkowy szary poranek, dobra na średnio rokującą randkę z aplikacji, szybką kawę z przyjaciółką, spacer z siostrzenicą. Kiedy chcę przykryć, że nie wszystko mam pod kontrolą lub dodać sobie blasku i pewności siebie - BIAŁA KOSZULA to odpowiedź na każdą życiowo-modową niepewność, której ja w życiu nie pozbyłabym się z szafy."