ANSIN •  odzież BASIC • certyfikowane materiały • szyjemy lokalnie

Szafa kapsułowa? Wywiad z Mileną z bloga Parafrazy

0
Szafa kapsułowa? Wywiad z Mileną z bloga Parafrazy

Patrycja z ANSIN: Cześć Milena! Na wstępie chciałabym Ci podziękować za przyjęcie zaproszenia do wywiadu. Powiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z minimalizmem?

Milena: Cześć! Ja z kolei dziękuję za zaproszenie. Swoją przygodę z minimalizmem rozpoczęłam jakieś 6 lat temu, właśnie od porządków w szafie. Nie jestem pewna, czy na ten moment mogę siebie nazwać 100% minimalistką, zresztą nie ukrywam, że nie lubię wkładać siebie w jakieś ramy, wolę raczej żyć według zasady względnego umiaru i poszanowania otaczającego mnie świata, a to z kolei niejako wymusiło na mnie ograniczenie posiadania.

Jeśli zaś chodzi o sam początek, to jest on dość prozaiczny. Gdy wprowadziliśmy się z mężem do naszego pierwszego, własnego mieszkania, mieliśmy do dyspozycji tylko jedną szafę na ubrania i siłą rzeczy musiałam tak zorganizować sobie garderobę, by pomieścić w niej wszystkie ubrania. A że chciałam koniecznie wszystkie rzeczy mieć na widoku, to wymusiło to na mnie gruntowne porządki i pierwsze "czyszczenie". Pamiętam do dziś to uczucie ogromnej satysfakcji, gdy powiesiłam wszystkie ubrania (do dziś zresztą stosuję tę metodę) na drążku i mogłam w szybki sposób sięgnąć po każdą rzecz bez konieczności nurkowania na dnie szafy!

 

 

PzA: Czy Twoja szafa zawsze była tak spójna i poukładana? Ciekawi nas długość budowania przez Ciebie właściwej bazy a także proces wcielenia do garderoby określonych zasad.

M: Oj nie. Przechodziłam w życiu wiele modowych okresów - zaczynając od dzwonów do każdej stylizacji w podstawówce, glany i ćwieki w liceum oraz feerię barw w stylu boho na studiach. Jedyne co od zawsze było mi bliskie, to ubrania z drugiej ręki oraz ogólne poszanowanie rzeczy. Dopiero 6 lat temu "dorosłam" do obecnego stylu, zdałam sobie sprawę, że wolę mieć w swojej szafie mniej, ale lepszej jakości. Jeśli zaś chodzi o samą długość budowania spójnej szafy, to uważam, że jest to proces bardzo indywidualny i nie da się tego zrobić w miesiąc. Nasz styl życia i upodobania się zmieniają, a co za tym idzie, potrzebne są nam inne ubrania. Dlatego jestem wielką fanką ponadczasowych klasyków: prosty t-shirt, dobre jeansy, marynarka, sweter z dobrym składem w naturalnym kolorze - one nigdy nie wyjdą z mody i są dobre na początek przygody z szafą kapsułową. To właśnie one pozwoliły mi zbudować spójną garderobę, dzięki której nie mam już poczucia, że nie mam się w co ubrać. A sam proces u mnie trwał kilka lat - tyle zajęło mi też znalezienie "moich" fasonów i kolorów.

PzA: Jaką radę dałabyś osobie, która jest na samym początku budowania szafy kapsułowej?

M: Przede wszystkim warto zacząć od porządków w szafie. Dopiero gdy wyrzucimy wszystkie rzeczy (ale absolutnie WSZYSTKIE - to uzmysłowi nam ile tak naprawdę mamy) możemy zrobić selekcję: na jeden stos warto odłożyć ubrania, które uwielbiamy, w których czujemy się dobrze, które są komfortowe i pasują nam do wielu zestawów, na drugim stosie ubrania, co do których nie mamy pewności (warto wówczas mieć je na widoku i sprawdzić, czy będziemy po nie sięgać). No i oczywiście finalna kupka: to rzeczy, których należy się pozbyć: sprzedać, obdarować kogoś, kto akurat będzie się z nich cieszył. To metoda, która przewija się we wszystkich poradnikach i sama z niej skorzystałam.

Kolejnym krokiem jest stopniowe inwestowanie w swego rodzaju bazę, czyli w ubrania, które możemy dowolnie łączyć z innymi naszymi rzeczami. Warto zwrócić uwagę na to, co mamy już w szafie i po co najczęściej sięgamy. I tutaj od razu moja uwaga: nie spiesz się! Niech ten proces będzie bardziej przygodą niż żmudną koniecznością. Im mniej mamy ubrań, tym bardziej je szanujemy, tym większe są nasze oczekiwania względem jakości i tym większą radość sprawi nam długo wyczekiwany zakup. 

No i oczywiście kolejna istotna sprawa: inspiruj się! Pinterest, Instagram, ludzie na ulicy… Zdecydowanie warto zapisać sobie stylizacje, które nam się podobają u innych i sprawdzić, czy możemy je odtworzyć z ubrań, które mamy już w szafie. Takie ćwiczenie bardzo pomaga na początku, bowiem wyrabiamy w sobie nawyk korzystania z tego, co już mamy. A poza tym łatwiej będzie nam określić, czego ewentualnie potrzebujemy.

 

 

PzA: A co z materiałami – zwracasz dużą uwagę na skład rzeczy, które kupujesz? Może masz swoje ulubione włókna, które sprawdzają się u Ciebie w każdych sytuacjach?

M: Tak, jeśli chodzi i składy ubrań, to pod tym względem jestem bardzo wymagająca. Staram się, by moje ubrania były z możliwie jak najbardziej naturalnych materiałów lub takich, w których po prostu czuję się komfortowo. Jeśli chodzi o koszule i koszulki to lubię bawełnę, tencell, cupro i len. W dziale swetrów króluje u mnie wełna i kaszmir. Wystrzegam się sztucznych materiałów, ale też bez przesady. Mam trencz z domieszką poliestru, który bardzo dobrze mi służy nie zamierzam się go pozbywać. Podobnie jest z odzieżą funkcyjną, taką typowo do sportu.

PzA: Zmieniając temat - rzecz, która uratuje każdą Twoją stylizację to…

M: Biała koszula i wełniana marynarka! Nie może ich zabraknąć w mojej szafie.

PzA: Miałaś okazję testować naszą MISS INVISIBLE w kolorze NUDE a także nasz top MISS MELLOW. Jak najbardziej lubisz nosić te produkty? Widzieliśmy, że przewinęły się u Ciebie w wielu stylizacjach!

M: Oba produkty już na dobre zadomowiły się w mojej szafie i myślę, że w sezonie jesienno-zimowym będą eksploatowane niemal codzienne. Beżowy top na ramiączkach zakładam zawsze pod moje koszule i swetry, gdyż od dziecka wpajano mi zasadę: "gołe plecy = przeziębienie i reumatyzm na starość" 🙂A tak na serio, to bardzo pilnuję, by ubierać się odpowiednio do pogody, a w chłodniejsze dni lubię mieć dodatkową warstwę pod koszulą.

Z kolei top z krótkim rękawem idealnie pasuje pod moje marynarki, a że w tym roku odkryłam beż na nowo, dlatego zakładam go bardzo często.

 

[product id="40, 39, 41, 49, 62, 61" slider="true"]

 

 

PzA: Czy w tym sezonie Twoje serce skradł jakiś trend czy raczej starasz się być wierna minimalistycznym rozwiązaniom?

M: Raczej staram się trzymać sprawdzonych klasyków. Jeśli chodzi o trend, to w tym roku i mnie dopadała moda na beżowe ubrania. Szczerze mówiąc, to nawet nie jestem na bieżąco jeśli chodzi o modowe nowinki i rzeczy typu “must-have”. Lubię modę, obserwuję wiele fajnych osób, które mnie inspirują, ale nie podążam ślepo za marketingowymi poradnikami w stylu: "Top rzeczy na jesień 2020”. Po prostu nauczyłam się, że nie zawsze to co modne, będzie dobrze na mnie leżało.

PzA: Gdzie zwykle znajdujesz inspiracje na swoje stylizacje? Podziel się w jaki sposób tworzysz tak wiele zestawów!

M: Jestem dziewczyną Pinteresta 🙂 Serio, dla mnie to kopalnia inspiracji! Lubię zapisywać sobie jakieś stylizacje i potem próbuję je odtwarzać z tego, co mam w szafie. Poza tym posiłkuję się Instagramem, mam kilku ulubionych Youtuberów oraz lubię obserwować ludzi na ulicach. Mieszkam w dużym mieście, zatem mam sporo okazji, by się inspirować.

Moje ubrania są w większości w bazowych kolorach: czerń, biel, szarości, beże i błękity - to pewnie sekret tego, że nie mam problemu by łączyć te ubrania w spójne zestawy. Mam też swoje sprawdzone uniformy, które zawsze ratują mnie w sytuacjach, gdy nie mam akurat weny. Marynarka, t-shirt i jeansy lub dopasowane spodnie plus oversize'owa koszula. Warto moim zdaniem stworzyć sobie taki outfit na "gorsze dni" - ulubione ubrania, w których czujemy się świetnie i które zawsze ze sobą współgrają. Poza tym nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że im mniej ubrań posiadamy, tym częściej je ze sobą zestawiamy w nowych kombinacjach.

Nie można także zapomnieć o dodatkach. To one czasem przesądzają o całości. U mnie zawsze sprawdzają się pewne triki, które stosuję niemal codziennie:

  • wygodne buty i fajna torebka: lubię mieć w tej kwestii wybór, ulubione jeansy wyglądają bowiem zupełnie inaczej w połączeniu z czółenkami na obcasie a inaczej w zestawieniu ze sportowymi trampkami,
  • delikatna biżuteria, zegarek z wymiennymi paskami - niby nic a jednak zawsze te elementy zwracają moją uwagę,
  • podwinięte rękawy przy koszuli i pasek do spodni,
  • stonowany makijaż i … prosta postawa! Nawet najdroższe ubrania nie wyglądają najlepiej na przygarbionej sylwetce 🙂

 

 

PzA: Na samym końcu chciałabym Cię spytać jeszcze raz o szafę kapsułową, a dokładnie o to, czy wprowadzenie jej zasad do Twojej garderoby zmieniło coś w Twoim życiu?

M: Zdecydowanie tak. Minimalizm (a raczej porządek i umiar) w szafie przeniosłam na inne dziedziny mojego życia. Zaczęłam zwracać większą uwagę na to, co kupuję, jak moje decyzje zakupowe wpływają na innych, na środowisko. Staram się nie konsumować bezmyślnie i pod wpływem impulsu. Nauczyłam się żyć według zasady "nie kupuję, dopóki nie będę w 100% pewna, że tego chcę". Staram się korzystać z tego, co już mam, a jeśli czegoś potrzebuję, to szukam także rzeczy z drugiego obiegu.

PzA: To zasada, którą w mojej opinii szczególnie warto sobie zapamiętać! Dajcie koniecznie znać jak podobał Wam się wywiad z Mileną. Przy okazji serdecznie polecam Wam odwiedzić jej bloga TUTAJ. Czeka Tam na Was dużo inspiracji oraz jeszcze więcej porad! 



Patrycja z ANSIN

Napisz komentarz ✏️ (0)

Submit
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium